Marta i Michał – Chłoniak śledziony

Wiosną 2024 mąż zauważył u siebie powiększenie śledziony.

Natychmiast wykonał USG, które to potwierdziło oraz zrobił morfologię krwi – wskazywała ponadnormatywną ilość większości składowych. Mąż z własnej inicjatywy powtarzał badania i monitorował rozrost śledziony oraz pogarszające się wyniki krwi.

 W lipcu konsultowaliśmy się w jednym z olsztyńskich oddziałów hematologicznych, jednak nie uzyskaliśmy konkretnego rozpoznania. Jesienią udało się umówić w szpitalu MSWiA w Warszawie. W tym czasie mąż wyraźnie opadał z sił, miał kaszel, duszności. Nie było jasne czy to zaostrzenie choroby wieńcowej -kilka lat temu przeszedł rozległy zawał.

Na początku listopada mąż ponowił USG i morfologię. Śledziona miała już wtedy monstrualne wymiary  ok. 30 cm długości. Wyniki badania krwi wskazywały już jednoznacznie na nowotwór – ponad 90 tyś, leukocytów.

Z wstępnym podejrzeniem białaczki  udaliśmy się do praktyka Medycyny Chińskiej – pana Jakuba Dorosza. Uznał, że może podjąć się regulacji organizmu ziołami. Od drugiej połowy listopada mąż z małymi przerwami przyjmował odwary ziół chińskich,  dobrane wg standardu TCM.  Kilka dni po pierwszej  wizycie u pana Jakuba miała miejsce wizyta w Warszawie u pani prof. Hus. Ta wykluczyła białaczkę, ale zdiagnozowała chłoniaka. Na oddziale, gdzie zostały wykonane badania genetyczne sprecyzowano, że to chłoniak z komórek płaszcza, w III stadium: zajęty był cały układ limfatyczny, wszystkie węzły, śledziona, szpik kostny – chłoniak agresywny i bardzo źle rokujący. Zapowiedziano chemioterapię, jej rodzaj jednak uzależniony był od badań kardiologicznych. Baliśmy się chemioterapii i nie chcieliśmy się na nią decydować – jednak pan Jakub przekonał nas, że przy tak agresywnej postaci nowotworu mąż powinien poddać się chemioterapii. Jednocześnie obiecał dalszą, równoległą regulację i wzmacnianie organizmu ziołami wg standardu Chińskiej Medycyny Integracyjnej. Miało to zapewnić lepsze wykorzystanie działania chemioterapii przy jednoczesnym zminimalizowaniu jej działań ubocznych.

W trakcie przyjmowania immunochemioterapii celowanej – wg schematu RB: Rytuksymab + bendamustyna, oraz dzień przed i dzień po jej podaniu, mąż miał nie przyjmować ziół a potem dalej kontynuować picie zaleconych odwarów.

Pierwsza dawka chemii została podana w styczniu 2025. Ostatnia szósta w końcu czerwca (6 dawek co 28 dni). Po pierwszej już było widać osłonowe działanie ziół, mąż nie stracił włosów, ani zębów, nie miał mdłości ani wymiotów. Żeby nie opaść z sił odżywiał się przez 2 miesiące niemal wyłącznie onkodrinkami freshubin, które pozwoliły utrzymać minimum masy mięśniowej – spadek ponad 15 kg już wcześniej, hemoglobina na poziomie 7 – konieczne było kilkukrotne przetocznienie krwi. Jednocześnie cały czas przyjmował zioła z małymi przerwami. Po trzeciej chemii zostało powtórzone badanie tomografem, które wykazało regres choroby.

 Od tego czasu w bardzo szybkim tempie następowała poprawa: śledziona obkurczała się, wyniki krwi cały czas poprawiały się. Mąż kilkukrotnie od kilku lekarzy na oddziale usłyszał, że zdumiewająco dobrze znosi leczenie, a także, że wyjątkowo szybko widać poprawę.

W drugiej połowie lipca przeprowadzono ponowne badanie tomografem oraz dodatkowo PET. Czekamy na wyniki. Prowadząca Profesor zadecydowała o leczeniu podtrzymującym przez kolejne 2 lata, co drugi miesiąc ma być robiony wlew z rytuksymabu (ciało monoklonalne, mające mobilizować organizm do obrony, w przypadku tego chłoniaka to właśnie komórki odpowiedzialne za odporność zostały przekształcone w nowotworowe: limfocyty B, nie dojrzewały i nie obumierały, bardzo się namnażały i wypełniały cały układ limfatyczny.

Na  koniec lipca 2025 – mamy remisję choroby: ustąpiły wszystkie objawy, mąż wrócił do sił. Jednak zarówno nasz system leczenia jak również chiński standard zintegrowanej  regulacji organizmu, nakazują kontynuowanie zachowawcze, aby nie nastąpił nawrót choroby -który wg medycyny zachodniej jest nieunikniony – chłoniak jest wg niej nawrotowy i niewyleczalny.

Jesteśmy przekonani, ze dzięki terapii ziołami udało się zarówno stosunkowo łagodnie przejść przez agresywne leczenie szpitalne, a także możliwy był bardzo szybki powrót do sił. Wierzymy, że działanie indywidualnie i precyzyjnie dobranych ziół chińskich i ostrożne postępowanie terapeuty – pana Jakuba uniemożliwi nawrót choroby.

Wdzięczni Marta i Michał

Scroll to Top