Terapie naturalne

Porażenie czterokończynowe po botulinie

Dzień dobry. Mam na imię Kasia lat 29. Pochodzę z województwa mazowieckiego. Od dwóch lat jestem pod opieką pana Jakuba Dorosza.

W październiku 2016 r. podczas pobytu w sanatorium, po zabiegu krioterapii doznałam bardzo silnego wykrzywienia w odcinku lędźwiowym kręgosłupa. Stan był tak poważny, że nie mogłam utrzymać równowagi i musiałam chodzić o kulach. Pomimo stosowanej intensywnej rehabilitacji mój stan nie poprawiał się. Po powrocie do domu szukałam pomocy u miejscowych lekarzy. Ponieważ jednak nie mogli oni określić przyczyny i dobrać leczenia, w listopadzie 2016 trafiłam do szpitala w Olsztynie. Tam podano mi botulinę w mięśnie przykręgosłupowe. Po kilku minutach doszło do całkowitego porażenia od szyji w dół. Nie czułam kończyn, miałam duże trudności z mową i przełykaniem. W takim stanie zapisano mi leki psychotropowe i odesłano do domu (!!!). 

W lutym 2017 r. zdiagnozowano u mnie boreliozę i koinfekcje. Po 3 miesiącach leczenia mogłam jedynie lekko poruszać jednym ramieniem. W maju tego roku , kolejny oddział neurologiczny – m. in. Badanie EMG, podano mi glukozę na wzmocnienie. Po 2 dniach lekkiej poprawy, doszło do silnych przykurczy nóg, wcześniejsza poprawa ruchomości ramienia cofnęła się.
W lipcu 2017 r. doszło do 90- cio procentowej utraty wzroku z bardzo silnym światłowstrętem oraz spastycznego silnego wygięcia bocznego kręgosłupa. Stosowana rehabilitacja (7 dni w tygodniu) nie przynosiła żadnej poprawy.                                       

Podsumowując – po prawie roku badań i terapii (?) w trzech różnych szpitalach:

  • porażenie czterokończynowe z silnymi przykurczami rąk i nóg oraz silne skręcenie boczne  na całej długości kręgosłupa
  • problemy z połykaniem , szczękościsk  i prawie całkowite wyłączenie wzroku
  • w pozycji siedzącej ( mama wielokrotnie w ciągu dnia zmieniała moje położenie aby uniknąć odleżyn) – dochodziło do ataków padaczki i utraty przytomności.

Stan taki trwał do czerwca 2019 r. Wtedy dostałam kontakt do pana Jakuba  Dorosza. Przyjechał do mnie z Olsztyna i po zbadaniu metodami diagnostycznymi Medycyny Chińskiej, zaproponował intensywną terapię. Otrzymałam receptę na mieszankę ziół chińskich i zlecił pielęgniarce  nakłuwania konkretnych punktów akupunkturowych w odpowiedni sposób.
Po kilku seriach ziół zaczął ustępować skręt kręgosłupa –  a we wrześniu 2019 zaczął poprawiać się wzrok i ustępował światłowstręt. W grudniu 2019 odzyskałam władzę w jednej ręce i mogłam utrzymać prosto głowę.
W lutym 2020 r. byłam w stanie sama odwracać się z pleców na bok – a w kwietniu  mogłam już sama usiąść w łóżku. Przez cały ten czas piłam zioła w 10-dniowych seriach z kilkudniowymi przerwami.  Receptury były modyfikowane  co 2 -3 miesiące. Pan Jakub uprzedził mnie, że terapia będzie trwała długo a ja widząc, że mój stan stale się poprawia, miałam wielką motywację aby walczyć. W lipcu 2020 wróciło czucie i władza w drugiej ręce i przytrzymując się krzesła, stanęłam na nogach pierwszy raz po 3 i pół roku.Na początku listopada w pełni mogłam kontrolować  zwieracze – a pod koniec 2020 r. całkowicie poprawiła się ruchomość tułowia.  Kontynuując terapię, aktualnie pracujemy nad poprawą czucia w nogach.
Gorąco polecam leczenie metodami medycyny chińskiej  u pana Jakuba Dorosza – dzięki Jego wiedzy i zaangażowaniu nie jestem już ,,roślinką”. Jestem mega wdzięczna że wyszłam już z najgorszego stanu . Mam nadzieję że uda się nam wspólnie osiągnąć zamierzony cel i samodzielnie  zrobię ten pierwszy krok.  Dziękuję serdecznie dobrym duszyczkom które mi poleciły terapię u pana Jakuba – anioły są wśród nas. 

Wdzięczna pacjentka Kasia.